Jankowski, Energ-Sys: światowe porozumienie ws. redukcji CO2 szkodliwe dla Polski

- Grudniowa konferencja w Kopenhadze i toczone obecnie negocjacje międzynarodowe stanowić będą o być albo nie być dalszej polityki redukcji emisji gazów cieplarnianych. Polityki, która z perspektywy Polski budzi wiele wątpliwości i obaw - mówi dr Bolesław Jankowski, wiceprezes firmy doradczej Energ-Sys Badania Systemowe.

Jego zdaniem polskie spojrzenie na Kopenhagę powinno uwzględniać cele jakie są obecnie stawiane. Dotychczas w Protokole z Kioto wymagano w latach 2008-2012 stabilizacji bądź niewielkiej redukcji emisji gazów cieplarnianych w odniesieniu do roku 1990. Obecnie w trakcie toczących się rozmów powszechnie akceptuje się w skali światowej cel 50 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych do roku 2050. Jednak w przypadku krajów rozwiniętych, w tym Unii Europejskiej, cele mają być bardziej restrykcyjne i sięgać 80 95 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych do roku 2050.
- Wprowadzenie obowiązkowych celów redukcji gazów cieplarniach już na poziomie około 80 proc. w skali Unii Europejskiej oznacza ogromne zmiany w systemie energetycznym UE, a szczególnie w Polsce. Wykonane niedawno przez organizację Eurelectric symulacje wskazują, że tak głębokie redukcje emisji wymagać będą całkowitej transformacji sektora transportu, gdzie konieczne będzie zastąpienie paliw ciekłych energią elektryczną; znacznego ograniczenia zużycia paliw kopalnych u odbiorców końcowych i zastąpienie ich nośnikami o zerowej lub bliskiej zeru emisji CO2, w tym energią elektryczną oraz dekarbonizacji produkcji energii elektrycznej – wyjaśnia Bolesław Jankowski.

Jak ocenia Bolesław Jankowski, krytycznym czynnikiem sukcesu stanie się produkcja energii elektrycznej bez emisji CO2. W przeprowadzonych symulacjach osiąga się to poprzez rozwój wykorzystania OZE, energetyki jądrowej oraz paliw kopalnych w elektrowniach wyposażonych w instalacje CCS. Jak podkreśla prezes Jankowski, taki kierunek rozwoju wydaje się jednak bardzo ryzykowny. Rozwój OZE jest ograniczony zasobami i ograniczeniami systemowymi, energetyka jądrowa ma swoje problemy, z którymi nie do końca jest w stanie się uporać, zaś stosowanie instalacji CCS prócz aspektów finansowych budzi inne poważne obawy, jak np. te związane z koniecznością większego zużycia paliw oraz wpływem transportu i magazynowania CO2 na środowisko.

- Trudno oprzeć się wrażeniu, że polityka głębokiej redukcji emisji jest w dużej mierze życzeniowa. Będzie ona miała jednak bardzo konkretne przełożenie na rzeczywistość gospodarczą – przekonuje Bolesław Jankowski.

Przypomina, że już obecnie firmy energetyczne w Polsce debatują czy budować elektrownie z CCS czy bez CCS. Zastanawiają się co będzie jeśli wzrosną ceny uprawnień, a rynkowa dostępność technologii CCS opóźni się? Co stanie się z kogeneracją i systemami ciepłowniczymi w sytuacji przewidywanego wzrostu cen uprawnień na emisję CO2 powyżej 100 euro za tonę.? Czy uda się przestawić wszystkie małe i średnie źródła na biomasę?

- Już te kwestie wskazują, że sukces Kopenhagi oznaczać będzie energetyczne trzęsienie ziemi w Polsce. I nie wiadomo, czy na wstrząsach energetyki się skończy – zastanawia się wiceprezes Energ-Sys.

Wskazuje, że drugą istotną sprawą jest kwestia finansowa. Powszechnie uważa się, że architektura nowego porozumienia światowego musi zapewniać źródła finansowania inwestycji w krajach rozwijających się. Potrzeby te szacuje się na ok. 100 mld euro rocznie w roku 2020. Część z tych środków pochodzić ma z wpłat krajów bogatszych, a UE ma być jednym z płatników. Komisja Europejska szacuje, że wkład krajów bogatych ma wynieść 40-60 proc. całości potrzeb w roku 2020, a składka UE wyniesie 2-15 mld euro i będzie znacząco rosła w kolejnych latach. Polska jako kraj unijny będzie zobowiązana partycypować w finansowaniu tego typu funduszy. Biorąc pod uwagę dotychczasowe stanowisko krajów rozwijających się należy raczej oczekiwać ich presji na zwiększenie wkładu krajów rozwiniętych.

- Sukces rokowań klimatycznych w Kopenhadze lub w kolejnych rundach negocjacyjnych oznacza wejście w fazę aktywnej polityki redukcji emisji CO2, której podstawy naukowe są słabo udokumentowane, która prowadzić będzie do ogromnych zmian w światowej gospodarce – zauważa Jankowski.

Przekonuje, że po raz pierwszy działania polityczne w tak wielkim stopniu wpłyną na relacje ekonomiczne na całym świecie. Pojawią się nowe rodzaje podatków i quasi podatków węglowych i ogromne przepływy finansowe z tym związane. Kluczowe dla rozwoju gospodarczego zasoby (uprawnienia do emisji CO2) zostaną poddane kontroli na szczeblu międzynarodowym, a poszczególne państwa nie będą w stanie wpłynąć na jego kształt tego systemu ani zrezygnować z uczestnictwa w nim.

- Z perspektywy Polski trudno dostrzec jakiekolwiek pozytywy polityki głębokiej redukcji emisji gazów cieplarnianych. Polska należeć będzie do największych płatników nowej polityki, zarówno poprzez ponoszenie ogromnych kosztów transformacji energetyki jak i poprzez bezpośrednie wpłaty na rzecz państw rozwijających się w ramach składki UE. Skończą się dotychczasowe możliwości zarobku na sprzedaży praw emisyjnych przez rząd Polski. Po roku 2020 prawie pewna jest też utrata przychodów ze sprzedaży uprawnień emisyjnych na rzecz centralnego funduszu unijnego – prognozuje Bolesław Jankowski.

www.wnp.pl

Portal Zarządzania Nieruchomościami